Witam serdecznie w listopadzie, obowiązkowym wpisem, w
którym przedstawię ulubieńców ubiegłego
miesiąca.
Zacznijmy od kosmetyków, których używałam w październiku najczęściej.
Pierwszy z nich to Max Factor Facefinity Compact Foundation w odcieniu 03 Natural,
opisywany przez producenta jako kryjący podkład w kompakcie, chociaż ja uważam ,że
jest to puder o solidnym, jak na puder kryciu. Jeśli macie bezproblemową cerę, niewymagającą
użycia podkładu na co dzień , ale zależy Wam na wyrównaniu kolorytu i zmatowieniu
buzi, polecam! Odcień robi się powoli dla mnie za ciemny, jednak użyty solo, ładnie scala się ze skórą i nie daje „efektu ducha” w
przeciwieństwie do innych pudrów.
Pomadką, która w Październiku najczęściej gościła na moich
ustach jest Bourjous Rouge Edition 12
heures w kolorze 33 Peche Coccooning.
Nienachalna, zgaszona czerwień, podkreślająca naturalny (dość intensywny) kolor
moich ust. Kremowe wykończenie, zero przesuszeń, trwałość na poziomie. Must
have jesiennego makijażu.
Taaak, ta torbę nosi pół Polski… i wcale im się nie dziwie .Dostępna w H&M. Noszę i ja. Czarna, wygodna, w zestawie
z długim paskiem, uniwersalna. A frędzle to hit tego sezonu. Korzystajmy. Bycie
oryginalnym w dniu dzisiejszym schodzi na drugi plan.
Na koniec coś nietypowego, ale jakże ważnego dla mnie w
październiku. Jak to jesienią bywa próbując stoczyć nierówną walkę z wielkim,
wstrętnym, bolącym zimnem na mojej wardze natknęłam się na Maxi Biotic.
Poleciła mi go pani w aptece, która serdecznie pozdrawiam (panią, nie aptekę).To
maść zawierająca antybiotyk, dostępna
bez recepty i muszę przyznać, że daje radę, idziemy w dobrym kierunku, ku
zwycięstwu.
Trzymajcie kciuki!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz